|
Grechutowe wspominki Bożeny Szurek cz.4Następnego dnia zdałam Joannie dokładną relację z moich wrażeń po pierwszej rozmowie z Markiem. Nie było tego wiele, bo spotkanie po wyczerpującym koncercie nie trwało długo.
Jak wspominam Marka po latach?
Był pięknym mężczyzną. Fotografie nie zawsze to przenoszą, ale prezentowana tutaj jest jedną z bardziej udanych. Przystojny i świetnie ubrany, miał naprawdę piękną, jakby promienną twarz, o błyszczących, romantycznych oczach.
Krzysztof Jasiński powiedział kiedyś, że obsadził Grechutę w roli diabła w "Szalonej Lokomotywie", dlatego... że wyglądał jak anioł.
Kobiety które go nie poznały... na szczęście nie wiedzą - co straciły. Zafascynowany odmiennością kobiecego świata i sposobu pojmowania rzeczywistości, był dla kobiet w swym otoczeniu szarmancki i ujmująco uprzejmy. Nie przejawiało się to w przesadzonych gestach czy ostentacyjnych zachowaniach. Marek był bardzo naturalny.
Traktował kobiety "uważnie" i opiekuńczo, dlatego czuły się przy nim wyjątkowo dobrze.
Był perfekcjonistą, a jego wizja kobiety była tak doskonała, że "nie raz stawałyśmy na palcach" by choć częściowo sprostać jego oczekiwaniom. Pozwalał się wielbić z odrobiną pobłażania tym wszystkim zwariowanym fankom, uganiającym się za nim wytrwałe, a po koncertach wymykał się do pokoju i... rozmawiał przez telefon z żoną.
Publiczność ponurej PRL- owskiej Polski kochała Go, bo w tamtym szarym zunifikowanym przez komunistów świecie przynosił w swoich piosenkach nadzieję na przeżycie czegoś niezwykłego. Słowa miłość, przyjaźń, szlachetność, wypowiadane aksamitnym beznamiętnym głosem i w dodatku bez jednego gestu, stawały się dla słuchaczy prawdą obiektywną. Iskrzyły kolorami jego wielkiej wyobraźni, przynosiły ulgę i ukojenie w trudnych chwilach życia. Ludzie wyznawali mu to w najbardziej prozaicznych sytuacjach np. na ulicy, czy w sklepie.
Marek zdawał sobie sprawę ze swej charyzmy, choć oczywiście nie wiedział skąd to ma.
Gdy miał dobry dzień, a publiczność wrażliwą i kontaktową, dokonywał kreacji, które przyprawiały o dreszcze i nawet na nas robiły ogromne wrażenie, choć przecież tak dobrze znaliśmy i Jego i ten repertuar.
Również w życiu codziennym, podobnie jak na estradzie, miał dar nadawania sensu wszystkiemu co go otaczało, choć nie starał się szokować ani zwracać na siebie uwagi. Obcowanie z nim było przyjemne i łatwe. Naturalny i bezpośredni w obejściu mógłby nawet nieco rozczarować swoją osobą, gdyby nie ogromny wdzięk i pewna nutka tajemniczości, którą obdarzyła go natura. Był szlachetny, romantyczny i miał duże poczucie humoru, którego nikt się nie spodziewał po "tak poważnej osobie".
Cieszę się, że takim Go zapamiętałam. W najpiękniejszych chwilach życia, u szczytu sławy i kariery. Cieszę się, bo na zawsze taki i tylko taki, pozostanie w mojej pamięci.
Powróćmy jednak do ANAWA...
cdn
* Piękna pamiątka po Marku. Zdjęcie z uroczym krótkim wierszem dla mnie, opatrzone dodatkowo imienną dedykacją...autor / źródło: Bożena Gałczyńska - Szurek dodano: 2007-09-12 przeczytano: 12467 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|