www.zamosconline.pl - Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu
Zamość i Roztocze - redakcja Zamość i Roztocze - formularz kontaktowy Zamość i Roztocze - linkownia stron Zamość i Roztocze - komentarze internautów Zamość i Roztocze - reklama Zamość i Roztocze - galeria foto
Redakcja Kontakt Polecamy Komentarze Reklama Fotogaleria
Witaj w sobotę, 19 stycznia 2019, w 19 dniu roku. Pamiętaj o życzeniach dla: Henryka, Mariusza, Gildy, Racimira.
Styczniowe przysłowia: Nowy Rok pogodny, zbiór będzie dorodny. [...]

Turystyka: Noclegi, Jedzenie, Kluby i dyskoteki, Komunikacja, Biura podróży Rozrywka: Częst. radiowe, Program TV, Kina, Tapety, e-Kartki, Puzle, Forum Służba zdrowia: Apteki, Przychodnie, Stomatologia Pozostałe: Kościoły, Bankomaty, Samorządy, Szkoły, Alfabet Twórców Zamojskich

www.zamosconline.pl Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu


\Home > Kultura
- - - - R E K L A M A - - - -

 Polecamy domeny:

 kontakt:
   biuro@vdm.pl
   604548050

- - - - R E K L A M A - - - -





O Janie Matejce - inaczej

Jesienne miesiące są zwykle smutnym czasem odchodzenia. W listopadzie ubiegłego roku na spotkaniu w Galerii Zamojskiej BWA wspominaliśmy życie i twórczość Stanisława Wyspiańskiego, bo mijała wówczas 110 rocznica śmierci wybitnego polskiego modernisty. Dokładnie 7 listopada 125 lat temu, gdy w Krakowie temperatura powoli spadała do zera i zapowiadano pierwszy śnieg, Jan Matejko - wybitny malarz scen historycznych, nauczyciel Wyspiańskiego - w towarzystwie tłumów, wyruszał w swą ostatnią drogę na cmentarz Rakowicki. Rozpoczynając tegoroczne rozważania o malarstwie, w Muzeum Zamojskim, w bliskości "Rejtana według Matejki"- wielkiego płótna Georga Fischhofa, nie można było nie wspomnieć o tych, których duch z pewnością pozostanie na zawsze w muzealnym wnętrzu - to historycy sztuki, którzy odeszli tej jesieni: Maria Lorentz, wieloletnia dyrektor zamojskiego Muzeum i profesor Jerzy Kowalczyk, wybitny znawca kultury i sztuki naszego miasta.



Rozpoczął się grudzień - kończy się ten jesienny, smutny czas. Wykład poświęcony życiu i twórczości Jana Matejki wypadł akurat w mikołajkowy wieczór - w dzień patrona "daru człowieka dla człowieka". W przypadku naszego wielkiego malarza, o bezinteresownym obdarowywaniu bliźnich, można mówić wiele. Artysta miał bowiem szczególną łatwość dzielenia się pieniędzmi z innymi - wiadomo, że do pieniędzy po prostu nie przywiązywał wagi. Swoje obrazy zresztą też potrafił oddać za darmo albo za przysłowiowe grosze. W drodze z domu, na Floriańskiej, do pracowni w Szkole Sztuk Pięknych, nie mógł często opędzić się od tłumu biedaków "chmary dziadów różnego gatunku, wzrostu, wieku i wyglądu ", którzy chwytając go za poły ubrania prosili o jałmużnę. W takiej sytuacji nigdy nie okazywał niechęci czy gniewu. Jako katolik wyznawał zasadę, że za obrazy religijne nie należy brać zapłaty. Może dlatego polichromię w kościele Mariackim wykonał za darmo. Od dziecka marzył zresztą o malarstwie religijnym (uważał, że jest do niego powołany), ale ponieważ w czasach artysty żywe były marzenia o niepodległej Polsce, poświęcił się ostatecznie malarstwu historycznemu, traktując ten gatunek sztuki jako swoistą służbę i narodowy obowiązek wobec ojczyzny, bo - jak mawiał do swoich studentów - sztuki od miłości ojczyzny oddzielać nie wolno.

Powszechnie wiadomo, że Matejko swymi obrazami piętnował narodowe wady, które doprowadziły do upadku kraju, a upadku tego "sami jesteśmy przyczyną" - mawiał. Ale też krzepił serca malując sceny z czasów, gdy Rzeczpospolita święciła prawdziwe triumfy. "Chcę przypomnieć najpierw rachunek sumienia, a potem spowiedź" - bo to taki symboliczny "most przejścia z grzesznej drogi na drogę życia" - dodawał i swym malarstwem kształtował naszą świadomość i historyczną wyobraźnię. Historia była obsesją mistrza. To bez wątpienia najsłynniejszy polski malarz, którego obrazy wszyscy znamy z oryginałów, reprodukcji czy nawet internetowych memów i pastiszów. Najpopularniejszym wydaje się być Stańczyk - królewski błazen, któremu artysta, dla celów malarskiej propagandy, nadawał własne rysy, choć sam nie lubił się portretować. Patrzymy dziś na historię przez pryzmat matejkowskich płócien, a wizerunki królów funkcjonują w naszej wyobraźni zupełnie tak samo jak portrety monarchów w rysunkowym "Poczcie" jego autorstwa.



Wykład w Muzeum Zamojskim, z okazji Roku Matejki, dał możliwość wglądu w prywatne życie artysty. Ten zgarbiony mężczyzna, niewysokiego wzrostu, z wadą wzroku, z powodu której już w dzieciństwie przezywany był "ślepowronem", uciekał przed zgiełkiem; nie lubił publicznych wystąpień, a po pracy w Szkole Sztuk Pięknych (był jej pierwszym dyrektorem) podobno najchętniej grywał w szachy ze swoim sekretarzem Marianem Gorzkowskim, który nie lubiany przez rodzinę malarza, zwłaszcza przez jego żonę, bardzo troszczył się zarówno o zdrowie malarza jak i o jego interesy. Matejko, w przeciwieństwie do swej żony Teodory, mało jadł, dużo palił, a od malowania płócien ogromnych formatów miał - pod koniec życia - całkowicie zdeformowane żebra. Trudno uwierzyć, że na ostatnim autoportrecie namalowanym rok przed śmiercią artysta miał dopiero 54 lata.

Tych okrągłych rocznic związanych z Janem Matejką w mijającym roku mamy kilka. Te najważniejsze to niewątpliwie 180 lat od urodzin i 125 od śmierci naszego mistrza. A dodatkowo jeszcze rocznice te wypadły w ważnym czasie, gdy świętowaliśmy 100. rocznicę odzyskania niepodległości i przy tej okazji nie należy zapominać, że to właśnie Matejko sztukę traktował jak oręż w walce o wolny kraj. Dokładnie 140 lat temu powstało to najsłynniejsze płótno malarza "Bitwa pod Grunwaldem", którego stworzenie w czasie, gdy społeczeństwo zaczynało wątpić w szybkie odrodzenie Polski, uważał za swój patriotyczny obowiązek. "Sobieskiego pod Wiedniem", wbrew woli wielu rodaków, podarował papieżowi, bo do papieża - jak mówił "przychodzi cały świat" i niech ten właśnie obraz, pokazany obok Rafaela, "podniesie sztukę i sprawę polską" nie tylko w Europie, ale i w całym świecie. Wcześniej płótno pokazał w Wiedniu specjalnie po to, aby przypomnieć "delikatnie", że to my kiedyś udzieliliśmy pomocy Austrii, a teraz pomocy sami potrzebujemy. Wstęp na wiedeńską wystawę był bezpłatny, co w tamtych czasach było czymś absolutnie kuriozalnym. Matejko opłacił salę z własnej kieszeni po to, aby obraz mogła zobaczyć szeroka publiczność.

Wiele można mówić o malarzu, który stworzył ponad 300 obrazów historycznych i portretów, kilka tysięcy akwarel i rysunków. W jego twórczości należy zaznaczyć też te zamojskie akcenty. To Matejce zawdzięczamy upowszechnienie wizerunku twórcy naszego miasta - Jana Zamoyskiego. Postać kanclerza i hetmana odnajdujemy w takich kompozycjach jak "Batory pod Pskowem", "Kazanie Skargi" czy "Zamoyski pod Byczyną"(zniszczony w czasie II wojny, znany z licznych kopii). Wiadomo, że do tworzenia obrazów malarz podchodził rzetelnie, choć zarzucano mu historyczne nieścisłości czy kompozycyjne błędy. W czasie wojny polsko-rosyjskiej nie było na przykład momentu, który pokazuje pierwsza z wymienionych kompozycji. W "Batorym pod Pskowem" malarz połączył dwa epizody: poselstwo moskiewskie przyjęte przez króla po zdobyciu Wielkich Łuków i rozejm w Jamie Zapolskim (w pobliżu Wielkich Łuków, na południe od Pskowa). Obydwa wydarzenia rozegrały się w latach 80. XVI wieku, czyli dokładnie wtedy, gdy powstawał Zamość. Można więc przyjąć, że twórca naszego miasta, w chwili jego powstania, wyglądał tak jak pokazał go Matejko (mistrz znał te zachowane nieliczne, graficzne portrety Jana Zamoyskiego powstałe na przełomie XVI i XVII wieku).



O rzetelnym przygotowaniu do malowania płócien świadczy między innymi matejkowski "Skarbczyk" - własnoręczne notatki, szkice, które z czasem utworzyły ogromny zbiór dokumentujący artystyczny warsztat. W oparciu o ten właśnie szkicownik artysta stworzył między innymi album "Ubiory w Polsce", na kartach którego odnajdujemy wizerunek twórcy Zamościa. Warto pamiętać, że pomocą w tworzeniu obrazów była też wielka kolekcja mistrza - stroje, broń i inne zabytkowe rekwizyty przydatne w malowaniu scen historycznych - blisko 6 tysięcy obiektów, które można oglądać dziś w Domu malarza w Krakowie na ulicy Floriańskiej - w muzeum otwartym dokładnie 120 lat temu - a więc niedługo po śmierci artysty. Warto zaznaczyć, że było to jedno z pierwszych polskich muzeów biograficznych, a idea jego utworzenia pojawiła się podobno jeszcze za życia Matejki. Jest to miejsce szczególne, bo tu malarz urodził się, mieszkał ze swoją rodziną i tu również zmarł.

Wykład w zamojskim Muzeum był też okazją do przypomnienia innych ważnych miejsc związanych z malarzem, takich jak dwór w Koryznówce (Muzeum po Janie Matejce w Wiśniczu), gdzie malarz często bywał, czy dworek w Krzesławicach (dziś Nowa Huta, wówczas wieś, w której Matejko za własne pieniądze zbudował szkołę), zakupiony za pieniądze ze sprzedaży jednego ze swych historycznych płócien. Miejsca te to odrębny - obszerny - temat na osobne rozważania tak samo, jak osobnym tematem jest zamojska historia z czasów początków II wojny, gdy przez ponad dwa miesiące w piwnicach kościoła św. Katarzyny ukrywany był "Hołd Pruski" przywieziony tu z Krakowa.

Największą zasługą malarza jest dziś to, że na sceny historyczne i ludzi z nimi związanych patrzymy przez pryzmat obrazów mistrza Matejki, na których odtworzone drobiazgowo tłumy postaci budują niepowtarzalny dramat (mimo błędów wytykanych artyście) - niczym "filmowe ujęcia" naszej historii. Ale Matejko to nie tylko malarstwo historyczne, to także polichromia w kościele Mariackim i figuralne kapitele kolumn w neogotyckich podcieniach Sukiennic. Matejko to również prace w komisjach konserwatorskich - w tym praca nad stworzeniem pierwszej ustawy o konserwacji zabytków, długie zmagania z radą miasta, która podjęła w końcu decyzję o zburzeniu zabytkowego klasztoru św. Ducha, aby zrobić miejsce pod Teatr im. Juliusza Słowackiego. Ten ostatni epizod spowodował, że malarz zwrócił Krakowowi honorowe obywatelstwo oświadczając, że po śmierci nie chce być pochowany w Panteonie na Skałce (obok Kraszewskiego, który ostro krytykował jego"Rejtana"). Członek wielu stowarzyszeń, honorowany nagrodami na międzynarodowych wystawach, spotykał się z uznaniem i prawdziwym uwielbieniem już za życia, ale też - za życia - nie oszczędzono mu ostrej krytyki. To 55-letnie życie wypełniała ciężka praca, a i rodzina angażowała wiele sił i uwagi. Z Teodorą z Giebułtowskich miał pięcioro dzieci - nie uniknął więc i kłopotów wychowawczych. Żona, którą wielokrotnie portretował (jako królową Bonę czy Barbarę Radziwiłłównę) też przysparzała mu wiele problemów, cierpiała na uciążliwą chorobę psychiczną



Matejko miał wielu wybitnych uczniów. Żaden z nich nie podjął jednak pałeczki narodowego, historycznego malarstwa. Przeczytałam kiedyś w jednej z krakowskich gazet wywiad z młodym malarzem, wychowankiem Akademii noszącej imię wielkiego malarza (w czasach Matejki była to Szkoła Sztuk Pięknych), bo to on przecież podarował grunt pod budowę uczelni, a sąsiadujący z budynkiem plac nazwano imieniem mistrza jeszcze za jego życia. Młody człowiek powiedział dziennikarzowi, że w środowisku młodych twórców nie zna osoby, która o Janie Matejce mówiłaby "wybitny" albo po prostu "jest moim mistrzem". Może się przeżył? Może nie jest tematem na dzisiejsze czasy ? Pozostaje jednak wciąż nośnikiem zbiorowej narodowej pamięci i ważne jest to, że żaden z artystów nigdy nie zajął (i chyba nie zajmie) tak wielkiego pola naszej wyobraźni. Ogromną jest potęga obrazu i moc wizerunku. Dzięki Matejce wiemy, z jaką siłą obraz może wpłynąć na konstruowanie naszej pamięci o przeszłości. Doceniamy to, ale Matejko to już tylko symbol, który dla młodych wydaje się żyć zupełnie poza czasem, a tamten czas malarza - może zbyt trudny - to już historia zaklęta w obrazach.


autor / źródło: Izabela Winiewicz-Cybulska, fot. Sebastian Oliwiak/Muzeum Zamojskie
dodano: 2018-12-09 przeczytano: 218 razy.










- - - - R E K L A M A - - - -




- - - - POLECAMY - - - -





Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu - Twoje źródło informacji

Wykorzystanie materiałów (tekstów, zdjęć) zamieszczonych na stronach www.zamosconline.pl wymaga zgody redakcji portalu!

Domeny na sprzedaż: krasnobrod.net, wdzydze.net, borsk.net, kredki.com, ciuchland.pl, bobasy.net, naRoztocze.pl, dzieraznia.pl
Projektowanie stron internetowych, kontakt: www.vdm.pl, tel. 604 54 80 50, biuro@vdm.pl
Startuj z nami   Dodaj do ulubionych
Copyright © 2006 by Zamość onLine All rights reserved.        Polityka prywatności i RODO Val de Mar Systemy Komputerowe --> strony internetowe, hosting, programowanie, bazy danych, edukacja, internet