|
Z Justyną Steczkowską śpiewał ZamośćPosągowa, bosonoga bogini, spóźniona godzinę na spotkanie z publicznością, deklarowała w rewanżu koncert, jakiego jeszcze nie było. Obiecujecie, że zostaniecie do końca? - pytała zamojską publiczność. Odpowiedzią były oklaski. Z Justyną Steczkowską witaliśmy w Zamościu nowy dzień.
Kiedy cierpliwość sięgnęła zenitu, na scenie, w ramach Dnia Papieskiego zorganizowanego dla uczczenia IX rocznicy wizyty ś. p. Papieża Jana Pawła II w Zamościu, pojawiła się nieco stremowana Justyna Steczkowska i przepraszała - opóźnieniu winne korki.
Wykonaniem pierwszej piosenki "Świt, świt" uwiodła widownię. Nieważne stało się wszystko inne - późna pora i przerwany wcześniej Specjalny Koncert Orkiestry Symfonicznej im. Karola Namysłowskiego do muzyki Zbigniewa Małkowicza - śpiewała "gwiazda nad gwiazdami", piękna muzyka i mądre teksty piosenek zniewalały publiczność.
"...Dzień, rok, wiek!
Trwa nieodwracalny czasu bieg! Życie krótko trwa!
Nie urońmy żadnej chwili dnia!
Tak, no tak, no tak!
To olśniewający życia znak -
Tam się zaczął świat,
Gdzie światłości wiecznej promień padł!..."
Do wykonania kolejnego utworu znakomita artystka założyła długie, złote "szpony" dla uzyskania większego efektu scenicznego. Wyśpiewała i wytańczyła "Ad-lo-jadę"
z wydanego sześć lat temu Albumu "Alkimja". Ten krążek Justyny Steczkowskiej wpisuje się w modny nurt muzyki inspirowanej elementami etnicznymi i dotyczy kultury żydowskiej.
"...Gdy tańczymy i śpiewamy,
Krzywd i trosk nie pamiętamy!
Imię Boga Wszechmocnego wysławiamy -
Opiekuna naszych gniazd i stad!..."
Justyna Steczkowska i towarzyszący jej muzycy nie grali starych, bardzo znanych przebojów.
- Dziś jest wyjątkowy dzień, chciałam więc dać Wam wyjątkowe dźwięki i wyjątkowe słowa. Będą to utwory, które opowiedzą o życiu każdego z nas od świtu do nocy, o tym, jak ważną rolę religia i miłość do Niego odgrywa w życiu każdego z nas.
- Bawcie się muzyką - poprosiła Steczkowska - jest wyjątkowa. Publiczność doceniła wybór utworu i zaproszenie do zabawy. Utwory, które usłyszeliśmy tego wyjątkowego wieczoru, a które pochodziły z płyty "Alkimija" stawały się rodzajem modlitwy.
"Szalom - dom"- Zaśpiewa Zamość? Prawie moje rodzinne miasto - przyznała Justyna Steczkowska, która przyjeżdżała tu na wycieczki ze szkoły, a urodziła się w Rzeszowie.
Zamość, a właściwie publiczność, wspólnie z artystką odśpiewała część refrenu "Austerii" - "Austeria - Dom - Shalom!". Tego wieczoru kreowały się specyficzne klimaty żydowskie. Piosenka traktowała o austerii, oberży, karczmie, która służyła Żydom jako dom, kiedy nie mieli prawa posiadania ziemi.
Podobało się. Justyna Steczkowska mogła liczyć na zamojską publiczność i poprosiła o zaśpiewanie kolejnej piosenki wspólnie. "Śpiewaj Yidl mint fidl" rozbawiła widownię, która najpierw nie szczędziła głosu i głośno powtarzała: "nie przejmuj się" a później wykonanie nagrodziła brawami. Steczkowskiej "śpiewaj, śpiewaj, śpiewaj, śpiewaj i nie przejmuj się" niosło się daleko poza Zamość, poza diecezję zamojsko - lubaczowską.
Było coś do posłuchania. Ta niezwykle liryczna piosenka - "Morenica", wybrzmiała jak "Pieśń nad pieśniami" i mówiła o najprostszej miłości, której nie udało się ocalić.
Przejmująco zabrzmiało "Genesis", pieśń opowiadająca o stworzeniu świata.
"...Kiedy Jahwe stworzył Ziemię i Niebiosa,
Niebo było nagie. Ziemia była bosa.
Niebo odział w błękit. Ziemie obuł w czerń.
By nigdy jej wieczności nie zranił czasu cierń".
Minęła północ, wstał nowy dzień a my byliśmy uraczeni niespotykaną skalą głosu niezwykle utalentowanej wokalistki i wybitnymi umiejętnościami scenicznymi. Artystka zaczarowała publiczność nieziemskim brzmieniem nut i słów. Odkryliśmy dla siebie Justynę Steczkowską i jej muzykę, która była dla niej i dla nas, jak powietrze.
Z jej utworów przemawiała do nas energia, porywająca nas w wir zabawy a jednocześnie tak delikatna, że pozwoliła na odkrywanie tajemnicy słowa. Teksty, napisane przez Romana Kołakowskiego nawiązują do tradycji sefradyjskiej i aszkenazyjskiej, do melodyki orientalnej i słowiańskiej, do rytmów arabskich i bałkańskich. Pełne są niezwykłych cytatów, tajemniczych słów...
Mateusz Pospieszalski nadał wszystkim utworom nowe brzmienie, zachowując to, co najważniejsze w tradycji i odkrywając inspirację dla współczesności. Korzenie naszej kultury tkwią bardzo mocno w tych piosenkach, w świecie, którego już prawie nie ma.
Publiczności się podobało. Doceniła specjalny prezent od Katolickiego Radia Zamość i tygodnika "Niedziela" dla wszystkich przyjaciół. Słuchano Justyny Steczkowskiej także po północy, budził się nowy dzień w Zamościu.
"Świt, świt nowy wstaje dzień,
złota gwiazda dnia rozprasza nocy cień.
Cudowny świt, świt, czas misternie tka
losu rąbek na osłonie dnia.
Dobry dzień się zaczął tu,
zatem witaj dobry dniu".
"Alkimja" to po hebrajsku "alchemia", to poszukiwanie prawdy, Boga, sensu istnienia, radości życia, miłości. Ten koncert był wspólnym poszukiwaniem radości życia - artystki i zamojskiej publiczności. To było piękne muzyczne misterium.autor / źródło: Teresa Madej dodano: 2008-06-21 przeczytano: 16214 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|