|
Rycerze 1000-lecia Stanisława Bodesa Stanisław Eugeniusz Bodes obrazy o tematyce wojennej maluje od czterdziestu lat, a właściwie urodził się by malować żołnierzy i konie. Zafascynował go męski świat scen wojennych, takich z krwi i kości. Sceny z jego obrazów przenoszą nas w określony moment wydarzeń z przeszłości, datę zapisaną w historii narodów, datę ważną dla każdego Polaka.
Dzień 15 sierpnia jest Dniem Wojska Polskiego, którego rodowód i tradycje sięgają ponad tysiąca lat. Od wczesnego średniowiecza aż po dzień dzisiejszy Wojsko Polskie było i jest najpewniejszą ostoją bytu państwa polskiego, jego niepodległości i wolności obywateli. Przez setki lat strzegło granic Rzeczypospolitej staczając tysiące bitew i potyczek.
Malując dawne dzieje o tysiącletniej historii oręża polskiego - mówi Stanisław Bodes - czuję na sobie ciężar i odpowiedzialność za rzetelne przedstawienie losów żołnierzy polskich minionych wieków, biorących udział w rozlicznych kampaniach wojennych, bitwach
i walkach powstańczych.
Na swoich obrazach przybliżam tysiące bitew i potyczek w polu, obrony twierdz i zamków, oblężenia i pogonie, popisy sztuki wojennej i kunsztu rycerskiego. Sławne zwycięstwa rozsławiły polski oręż w całej Europie. Grunwald 1410, Orsza 1514, Obertyn 1531, Kircholm 1605, Chocim 1621, Wiedeń 1683, Somosierra 1808 czy Grochów 1831 - to pomniki chwały i sławy wojska polskiego.
Stanisław Bodes z malarstwa batalistycznego uczynił swoją misję. Zapragnął przedstawić bardziej lub mniej znane fakty z historii wojska polskiego, od bitwy pod Cedynią z 972 roku aż po bitwę pod Krasnobrodem z 23 września 1939 roku, kiedy to w śmiertelnym boju zwarli się ze sobą kawalerzyści 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich z oddziałem niemieckich dragonów. Walczyli na białą broń, na szable i lance.
Malarstwo batalistyczne z uwagi na ogrom prezentowanych wydarzeń, wiedzę potrzebną do przeniesienia na obraz poszczególnych faktów, losów ludzkich i trudności kompozycyjnych jest najtrudniejszą dziedziną malarstwa, wymagającą od autora szczególnych predyspozycji. Niezbędna jest pasja i powołani, by pokazać bohaterskie czyny rycerstwa a później wojska polskiego.
- Wszystkie formacje konne i piesze zasługują na to, aby uwiarygodnić je w sztuce dla zachowania w pamięci potomnych. Sławne dzieje żołnierzy są chlubną przeszłością, z której możemy być dumni i którym winniśmy naszą wdzięczną pamięć. Wiele polskich rodzin z czułością przechowuje pamiątki po swoich przodkach, poległych na wojnie, przekazując te drogie szczątki następnym pokoleniom.
Rocznie maluje od dwudziestu do trzydziestu obrazów. W jednym czasie stawia na sztalugach od siedmiu do ośmiu płócien. Kiedy zmęczą go bitwy średniowiecza, przerzuca się na obraz z epoki Napoleona, jeśli i ten znuży, zawsze poczuje przypływ adrenaliny, malując bitwy wieku XVII - czas wiktorii i czas klęski.
Przeczytał tysiące książek i zgromadził spory księgozbiór, w którym dominuje historia i sztuka. Poznał najdrobniejsze szczegóły 1000-letniej historii narodu i wojska polskiego. Kilkaset obrazów Bodesa prezentuje historię pełną nostalgii, i z rzadka może żalu za czasem, nie do końca wykorzystanych zwycięstw. Przede wszystkim jednak - kwintesencja wiedzy o historii, głęboki patriotyzm i podarowany przez los talent, predysponują twórcę do kreowania panoramicznego fresku dziejów oręża polskiego. Obrazy mówią o jego o miłości i szacunku do przeszłości, którą "...wyssał z mlekiem ukochanej matki, by być bliżej wolności, by być bliżej słońca".
Dzieje 1000-letniej historii oręża polskiego, to jego najpiękniejsza pasja życiowa - jak podkreśla Stanisław Bodes. Przed czterdziestu laty wydawało mi się, że to odkrywanie świata historii będzie wielką wyprawą w nieznane obszary przeszłości i ... nie pomyliłem się.
- Takich przeżyć i wzruszeń nie miałbym w innym rodzaju malarstwa - zauważa artysta. Obcowanie z historią na co dzień, malowanie znanych wydarzeń i tych, które pozostawały w cieniu, bohaterstwo w czasie wojny - dają mi pełną satysfakcję i spełnienie.
Zapragnął, zapewne jako mały chłopiec, który kolekcjonuje rycerzyki lub żołnierzyki, zatrzymać w czasie sceny bitewne wojska polskiego i pozostawić w pamięci potomnych.
Odwrót armii polskiej spod Cecory- 1620r.
Za swoje credo twórcze przyjął słowa: Bóg, Honor i Ojczyzna. To dlatego na obrazach uwiecznił legendarnych bohaterów. Ludzi dumnych i szlachetnych, którzy znaleźli się w panteonie pamięci narodowej lub powinni się tam znaleźć.
Malując 1000-letnie dzieje oręża polskiego Stanisław Bodes oddaje swój osobisty hołd tysiącom bezimiennych żołnierzy, powstańców polskich, którzy swoje życie złożyli w ofierze, gdy zaszła taka historyczna potrzeba.
* * *
Przez krytyków sztuki i dziennikarzy Stanisław Bodes został nazwany "Kossakiem znad Huczwy" i "Matejko z Hrubieszowa". Zdaje się nie zwracać na to większej uwagi. Pochłania go bez reszty praca i plany związane z namalowaniem kolejnych obrazów.
W swojej twórczości doszedł do ogromnej wprawy - "kiedy schnie niebo, maluje między ludźmi lub konie. Jeśli jest "masa", czyli konie w galopie, tłok i ścisk postaci, ferment bitewny, to dalej daje uspokojenie tematu, rozładowanie nagromadzonych emocji.
J.Sutkowski pod Piramidami- 22.08.1798r.
Artysta nazywa siebie bonapartystą, Francja staje się dla malarza batalisty drugą ojczyzną. Tyle jeszcze do namalowania, śladami wielkiej armii - od Madrytu po Moskwę. Epoka Napoleońska - to najkrótsza historia w dziejach Polski, ale w tym krótkim czasie wydarzyło się tak wiele, w kraju nad Wisłą. Żołnierze polscy zasłużyli się wówczas w całej Europie.
"Romantyka znad Huczwy" martwi tylko jedno, czemu daje wyraz w poetycki sposób:
"Stworzyłem własny świat,
Pełen żołnierzy, bitew, walk,
Mogilnych krzyży,
Bohaterstwa w nadmiarze,
martwi mnie tylko
Czy wszystko do końca wyrażę, za mało czasu
W jednym życia tchnieniu".
* * *
Miłośnicy słynnych bitew, szarży, pościgów, śpiewu i rżenia koni, słyszanego z obrazów Stanisława Bodesa mogą być spokojni. Artysta - batalista nie wybiera się na wcześniejszą emeryturę. Od kilku lat projektuje panoramę Bitwy pod Grunwaldem, chciałby ją ukończyć w 2010 r. Taką jak Racławicka, no może troszkę większą. Czy to tylko marzenie artysty? O tym już w kolejnym artykule.
Śmierć gen. St. Fiszera- 18.10.1812r. autor / źródło: Teresa Madej fot. Mirosław Karcz dodano: 2008-08-12 przeczytano: 17308 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|