|
Chamstwo i drobnomieszczaństwoJak pisał śp.Zbigniew Herbert, kultura polega na rozumieniu wzajemnej więzi rozmaitych zjawisk, na zrozumieniu, jak rozwijają się nasze pojęcia, nasz język, co naprawdę nas otacza. Nie chodzi już o rzeczywistość - tą zajmują się fizyka, chemia itd. - tylko o opisy rzeczywistości. Tę samą rzeczywistość można opisywać na różne sposoby: np. człowiek należący do kultury myśliwskiej powie: "Milion polskich hydraulików podbija Wyspy Brytyjskie"; człowiek należący do kultury rolniczej powie: "Polska utraciła milion hydraulików". Nie napisze nawet, gdzie wyjechali, bo poza Saksonię (dokąd wyjeżdżało się na saksy) ich horyzont nie sięga.
To są różne kultury - ale kultury.
Ostatnio - to znaczy: od czasów wprowadzenia w 1918 roku d***kracji - zalewa nas chamstwo. Chamstwo zresztą nie dba o takie drobiazgi. Chamstwo nie wie, że rozwija się od roku 1918 - cham nie pamięta nawet, co było rok temu; chama nie interesuje, co będzie z Polską za lat 50 - chama interesuje co najwyżej przyszły rok (co prawda super-chamów, czyli polityków, interesują - ho-ho: nawet następne wybory; tacy są dalekowzroczni!).
Oczywiście: chamstwo istniało zawsze i istnieć będzie - z tym, że dawniej chamstwo kłaniało się kulturze, zdejmując przed nią czapkę. Dziś jakże często ludzie naprawdę kulturalni kłaniają się nisko chamom - bo jeśli ktoś chce napisać książkę w dużym nakładzie, to musi przypodobać się chamom.
Dawniej książkę wydawano w nakładzie 2000 sztuk - i wydawano ich 500 rocznie; dzięki czemu cała Polska była zaczytana. To znaczy: czytali to wszyscy, którzy mogli to zrozumieć. Dziś książka może być wydana w nakładzie nawet i 100.000 egzemplarzy - ale w dalszym ciągu rozumie ją 2000 ludzi. Reszta czyta, nie rozumiejąc.
Nie mówię tu, oczywiście, o beletrystyce. Opowieści o złych czarnoksiężnikach, dobrych wróżkach czy dowcipy o teściowych kiedyś opowiadano ustnie - teraz się drukuje. Ich poziom jest dokładnie taki sam. Czy to jest lepiej - czy gorzej? Uważam, że gorzej: zanikła kultura słowa mówionego: dawniej co drugi chłop umiał wygłosić przemówienie na weselu - bo pamiętał, co mówił dziad, wuj, stryj i ktoś-tam jeszcze - dziś kupuje w księgarni książkę "Zbiór przemówień na różne okazje" - i czyta. Wbrew złudzeniom komunistycznych aktywistów, którzy sto lat temu nieśli Kaganek Oświaty w Lud: czytelnictwo wzrosło - ale kultura upada.
Upada również kultura techniczna. W moim stuletnim domu musiałem dorobić drzwi - i nie mogłem znaleźć malarza, który potrafiłby wykonać mazerunek jak na pozostałych: "Panie, dziś już tego nikt nie potrafi!" - odpowiadali malarze. Matki nie umieją opowiedzieć dziecku bajki na dobranoc, i pogubiły karteczki z przepisami prababć; na tych karteczkach była kultura kulinarna - nasza kultura.
Dzisiejsze chamy dzielnie wspomagane są przez komputery. Komputer w zasadzie przekazuje tylko bity informacji - więc trudno wymagać, by przypisywał im jakieś znaczenie kulturowe. Ale ludzie kulturalni też mogą się posługiwać komputerem, bo miliony fanatyków (w każdym z 1000 krajów jest te 2000 ludzi kulturalnych - a może i więcej, bo proporcje są takie same, ale liczebność populacji wzrosła...) powpisywały tam, co trzeba - a kto wie, może niedługo i kobiety zaczną na dyski wprowadzać babcine przepisy odnalezione po spiżarniach: pod warunkiem, że mają w domu spiżarnię, oczywiście.
Poza kulturą literacką, techniczną i kulinarną istnieje kultura życia codziennego. Mamy absolwenta trzech wyższych uczelni (z czego dwóch zagranicznych) nie wiedzącego, że nie wolno zwrócić matce uwagi przy dziecku - i dziwiącego się, że matka ta zabiera dziecko i ucieka. Matki wrzeszczące na ojca przy dzieciach. A potem dziwiące się, że dzieci nikogo nie słuchają. Często matki te zresztą ukończyły "wyższe studia" - na których barbarzyńcy i barbarzynki uczą je, że należy odbrązawiać autorytety, a przede wszystkim walczyć o równouprawnienie w rodzinie.
Na statku zawsze decydował Pierwszy po Bogu - kapitan. Do dziś chamy nie odważają się zaproponować, by zamiast tego wprowadzić Powszechne Głosowanie Załogi i Pasażerów. Ale w rodzinie udało im się pozycję Ojca - Pierwszego po Bogu - podminować.
I teraz zdziwienie tych chamów: "Aj-waj, coś złego dzieje się z rodziną!".
Bo cham umiejący pisać i czytać to tylko kłopot; cham z tytułem profesora - to zagrożenie dla cywilizacji!
autor / źródło: Janusz Korwin-Mikke / idź Pod Prąd dodano: 2006-12-02 przeczytano: 2960 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|