|
Tyburski: To nie jest kraj dla artystówZamojski artysta plastyk Jerzy Tyburski zaprezentuje swoją wystawę "Na skraju świata" po raz trzeci. Tym razem obejrzą ją mieszkańcy Wrocławia.
Maciej Łagiewski - dyrektor Muzeum Miejskiego Wrocławia, Piotr Borkowski - dyrektor Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu zapraszają na wernisaż wystawy malarstwa Jerzego Tyburskiego "Na skraju świata", 12 sierpnia 2009 r. o godz. 17.00 w Patio Starego Ratusza Muzeum Miejskiego Wrocławia. Wystawa potrwa do 2 września br. Mecenatem objął wystawę Marek Łapiński, Marszałek Województwa Dolnośląskiego.
Jerzego Tyburskiego proszę o komentarz na temat jego "artystycznych wędrówek" po Polsce.
Był Olkusz, Kraków, a teraz Wrocław.
- Myślę, że Wrocław jest chyba takim najlepszym miejscem dla artystów. Tu najlepiej goszczą artystów. Fundują hotel i poczęstunek podczas wernisażu. We Wrocławiu dobrze rozwija się "republika artystyczna", środowisko plastyczne. To moja refleksja. Inne środowiska są raczej hermetyczne. W Krakowie to ja miałem szczęście, że bardzo dużo ludzi odwiedziło wystawę. Nie wiem czyja to zasługa. Mam odczucia bardzo miłe, bardzo optymistyczne. Nawet organizatorzy byli zaskoczeni taka ilością odbiorców moich prac.
- Po wystawie w Olkuszu ukazał się bardzo ładny artykuł w głównej gazecie - "Przegląd Olkuski". Czego nie można powiedzieć o Zamościu. Bo w Zamościu ukazują się tylko suche informacje, a tam przeprowadzono analizę krytyczną mojej twórczości. To pogłębiona obserwacja zjawisk, które pojawiły się w Galerii.
- Zauważalny jest rozwój mediów elektronicznych, natomiast nie ma rzetelnej krytyki, jest duży relatywizm w tej demokracji i trudno się połapać. Myślę, że każdy z artystów powinien prezentować postawę, że "ja jestem najlepszy". Tu nie ma innego wyjścia. I trzeba, niestety,
o to zabiegać. Artyści także muszą przebudować swoje postawy. Jeśli tego nie potrafią, to muszą mieć managerów lub osoby, które są im oddane, zauroczone ich twórczością. To także kwestia temperamentu artysty. Jedni czekają, że ktoś ich odkryje. Trzeba się przebijać, tak jak to Zacharow (Krzysztof Zacharow
- znakomita kariera artysty w USA - przyp. autor) mówił: jak cię nie wpuszczą tymi drzwiami, to wejdź od zaplecza. A Polska nie jest dobrym krajem na promocję. Jest tak fatalna mentalność. Nie ma u nas radości z czyjegoś sukcesu. To jest kraj, w którym promocja własnej osoby jest źle postrzegana. U nas to nie wypada. A to błąd.
- A dlaczego tak hołubią artystów we Wrocławiu? Ja myślę, że tam jest dużo ludzi ze Wschodu i dlatego są tacy gościnni. Nie ma w tym zadęcia. Jest większa otwartość
i serdeczność. To już taki Zachód, choć mieszkańcy są "stąd", z Kresów. I mówią do mnie: Broń Boże nie wynoś się do Wrocławia, bo do kogo będziemy tam przyjeżdżać?
* * *
To miłe, że gdzieś cenią sobie artystów. To zapewne zasługa większego bogactwa - tego materialnego, i tego duchowego. Zapewne też wyższy poziom gospodarczy regionu pozwala na opiekę nad artystami, mecenasowanie im tak, by artysta mógł skupić się na pracy twórczej, a nie na zabieganiu o sprzedaż kolejnego obrazu. Artysta to powinien mieć jak u Pana Boga "za pazuchą". No bo cóż byłby wart świat bez artystów?! autor / źródło: Teresa Madej dodano: 2009-08-10 przeczytano: 16305 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|