|
Warta popłynęła. Hetman czeka na ekstraklasę Patrząc na wyniki spotkań Hetmana w lidze trudno było sądzić, że w meczu 1/32 Pucharu Polski, w którym na przeciwko Hetmana stanęła pierwszoligowa Warta Poznań, Hetman osiągnie korzystny rezultat. Po wysokich porażkach z Resovią i Olimpią, w których zamościanie stracili łącznie aż 9 bramek, można było się zastanawiać ile tym razem piłka wpadnie do zamojskiej bramki.
Ale mecze pucharowe bywają przewrotne i nie zawsze nawet zdecydowany faworyt musi zwyciężyć.
Tak też było i tym razem w Zamościu. Borykający się z wielkimi problemami finansowo - organizacyjnymi Hetman pokonał zdecydowanego faworyta - poznańską Wartę.
Wprawdzie zamościanie zwycięstwo zapewnili sobie w rzutach karnych, ale to w niczym nie umniejsza ich sukcesu. W takiej sytuacji w jakiej obecnie znajduje się klub, gdzie o motywację już bardzo trudno, zawodnicy podeszli do spotkania naprawdę profesjonalnie. Zagrali z wielką ambicja i zaangażowaniem. Być może miała na to wpływ wtorkowa deklaracja zamojskich radnych, którzy zadeklarowali pomoc dla klubu, tym samym zapalając światełko w tunelu.
Pierwszą bramkę zdobyli jednak goście i tradycyjnie już po indywidualnych błędach w linii defensywnej. Tuż przed przerwą Marcin Klatt strzałem głową pokonał Mateusza Prusa. Na przerwę zamościanie schodzili ze stratą jednej bramki.
Motywacja w szatni przez trenera Orzeszka poskutkowała na tyle, że jedna z pierwszych akcji po zmianie stron przyniosła jego podopiecznym bramkę wyrównującą. Swoje pierwsze trafienie w barwach Hetmana zaliczył Ariel Lindner. Na indywidualną akcję zdecydował się Michał Skórki, precyzyjnie dograł do Lindnera i ten z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Takiego szczęścia nie miał kilka minut później Marek Fundakowski, który po dwójkowej akcji ze Skórskim, chcąc strzelić efektownie - przestrzelił z 5 metrów.
W końcówce więcej z gry mieli goście, którzy kilkakrotnie zagrozili bramce, w której tego dnia pewnie bronił Mateusz Prus.
Do końcowego gwizdka wynik pozostał bez zmian. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia, można było odnieść wrażenie, że zawodnicy obu drużyn pogodzili się z tym, że wszystko rozstrzygną rzuty karne.
I tak też się stało...
Pierwsze trzy rzuty karne każda z drużyn egzekwowała bezbłędnie. Dopiero czwarta kolejka dała zmiany. Piłka po strzale Marcina Wojciechowskiego padła łupem Mateusza Prusa. Zamościanie bezbłędnie wykonali serię pięciu rzutów karnych i tym samym wywalczyli awans do 1/16 Pucharu Polski. Do siatki Warty trafili: Litviniuk, Kaczmarek, Lindner, Fundakowski i Skórski.
Kto tym razem przyjedzie do Zamościa? O tym zadecyduje losowanie, które odbędzie się 1 września. Wiadomo tylko, że do gry wchodzą drużyny z ekstraklasy i wszystko wskazuj na to, że jedną z nich ujrzymy w Zamościu.
Oby to nie była Legia, bo historia pokazuje, że ilekroć na nią Hetman trafił, musiał pożegnać się z rozgrywkami. A takich przypadków już kilka przeżyliśmy.
Na pewno wielkim hitem byłby pojedynek z Lechem Poznań, w którego składzie występuje były zawodnik Hetmana - Seweryn Gancarczyk.
Niezależnie kto by to nie był, miejmy nadzieję, że do tego czasu (22-23 września) program naprawczy z zamojskim drugoligowcu zostanie wcielony w życie.
Hetman - Warta Poznań 1:1 (0:1), karne 5:4
Bramki: Lindner (51 min) - Klatt (42 min)
Hetman: Prus - Frączek (74 Demusiak), Grunt, Miszczuk, Sowa - Litviniuk, Rajtar (74 Kycko),Skórski, Kaczmarek, Lindner - Fundakowski
Warta: Radliński - Wrzesiński (98 Gułajski), Jankowski, Bartkowiak, Otuszewski, Miklosik, Wojciechowski, Kopaniarz (71 Kraszkowski), Bała, Pawlak (46 Wichtowski), Klatt
Żółte kartki: Jankowski (W) - Prus, Lindner (H)
Czerwona kartka: Jankowski (83 min, niesportowe zachowanie)
Sędziował: Tomasz Wojda (Śląski ZPN)
Widzów: 1000autor / źródło: wald dodano: 2009-08-26 przeczytano: 12336 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|