|
Danuta Kawałko: Biblioteki wychodzą ze swoich lokaliRozmowa z Danutą Kawałko, dyrektorem Książnicy Zamojskiej im. Stanisława Kostki Zamoyskiego w Zamościu, organizatora Zamojskiego Festiwalu Książki.
- Proszę powiedzieć skąd wziął się pomysł na Zamojski Festiwal Książki?
- Jest to pierwszy Zamojski Festiwal Książki, choć w latach poprzednich Biblioteka Publiczna organizowała różnego rodzaju kiermasze książek, ale troszkę inaczej one wyglądały, troszkę inaczej się nazywały. Robimy to w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek.
Jest to akcja społeczna. Biblioteki wychodzą ze swoich lokali, żeby pokazać ludziom swoją działalność, bo przecież zazwyczaj spotkania autorskie odbywają się w bibliotece.
Te książki które można tutaj kupić za 1 zł można też kupić w bibliotece. Są to książki pochodzące z selekcji, dary czytelników, czy książki już niepotrzebne.
- Co dzięki takiej akcji biblioteki zyskują?
- Na pewno jest to promocja czytelnictwa, ale też promocja zawodu bibliotekarza, który kojarzy się wielu jeszcze z tym, że jest to taka pani, która podaje tylko książki. A z tym jest przecież trochę inaczej.
- Hasło tegorocznego Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek brzmi "Biblioteka zawsze po drodze, nie mijam- wchodzę". Proszę o interpretację tego hasła.
- Jest to kreowanie mody na to, by bywać w bibliotece. Nie tylko wypożyczać książki, ale też uczestniczyć w spotkaniach autorskich, czy przychodzić na wystawy. A nawet spotykać się towarzysko, Książnica Zamojska na szczęście takie warunki posiada. Ale jest to tez zaproszenie do odwiedzenia wirtualnego katalogu, obejrzenia internetowego katalogu książek.
- Wróćmy jednak do dzisiejszego spotkania. Jakie przedsięwzięcia, oprócz spotkań z zamojskimi autorami książek, zostały przygotowane w ramach Zamojskiego Festiwalu Książek.
- Są kiermasze książek- stacjonarny i po ulicach starego miasta. Nie chodzi o to żeby sprzedać jak najwięcej książek, choć za te pieniądze kupimy kolejne, nowe, ale bardziej chodzi o to, żeby w świadomości ludzi bibliotekarze zaistnieli jako grupa zawodowa, i biblioteka jako instytucja. Specjalnie dla dzieci z przedszkola przygotowaliśmy "Igraszki z książką". Pani bibliotekarka czytała wiersze Tuwima, Brzechwy, i prosiła o wykonanie prac plastycznych obrazujących przeczytane utwory. Z tych prac plastycznych powstanie później książka. To też jest forma, która jest na co dzień stosowana w bibliotece.
- Patrząc na liczbę uczestników Zamojskiego Festiwalu Książki cieszyć się chyba nie ma z czego. Nie uważa Pani, że w ramach promocji książki i czytelnictwa, w takich spotkaniach powinni uczestniczyć uczniowie zamojskich szkół? Moim zdaniem nauczyciele sami powinni o to zabiegać.
- Pewnie że mogliby, jednak każda instytucja, w tym również szkoła, rządzi się innym prawem. Żeby zabrać dzieci z lekcji, to jest na to określona procedura. Rozumiem że jest to pewne utrudnienie i nie można tego robić na co dzień.
- Jednak spotkania z autorami książek nie odbywają się codziennie...
- No tak, w takich sytuacjach jak dziś, na pewno nikt by nie robił utrudnień. Przecież często nauczyciele przyprowadzają dzieci na organizowane w Książnicy Zamojskiej wystawy czy spotkania biblioteczne. To się dzieje.
- Odnoszę jednak wrażenie, i to nie tylko chodzi o Zamojski Festiwal Książki, że wiele przedsięwzięć kulturalnych jest niedocenianych i omijanych szerokim łukiem.
- Z takimi spotkaniami czy imprezami bardzo często jest tak, że więcej osób je przygotowuje, niż później w nich uczestniczy.
- Jak pani myśli, z czego to wynika?
- Nie wiem z czego to wynika, bo często tak jest, że w ten sam dzień tygodnia, w tym samym miejscu, o tej samej godzinie, spotkanie gromadzi 160 osób, a kiedy indziej tych osób przyjdzie 5. Jest to ból organizatorów wszystkich imprez kulturalnych, nie tylko nas. autor / źródło: wald dodano: 2011-05-15 przeczytano: 14537 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|