|
Maciej Sęczawa- artysta plastyk niepotrzebny "Plastykowi"Kilka dni temu na jednym z regionalnych portali internetowych zamieszczony został list otwarty w obronie Macieja Sęczawy, nauczyciela dyplomowanego
Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Bernarda Morando w Zamościu, który z dniem 31 maja br. otrzymał wypowiedzenie z pracy.
Maciej Sęczawa jest absolwentem Liceum Plastycznego w Zamościu. Ukończył malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jest stypendystą Ministra
Kultury za osiągnięcia w 1988 r. W 2008 otrzymał Nagrodę Dyrektora Centrum Edukacji Artystycznej za "szczególny wkład w rozwój edukacji artystycznej
w Polsce". Od 13 lat realizował własny program nauczania rysunku i malarstwa w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu.
Jaknietrudno się domyślić Maciej Sęczawa cieszy się dużym zaufaniem uczniów. Siedmiu z jego uczniów otrzymało stypendia Ministra Kultury i Dziedzictwa
Narodowego (najwyższe osiągnięcie). W najważniejszym sprawdzianie dla liceów plastycznych jego uczniowie zajęli I i III miejsce. Jeden z jego uczniów
jest pracownikiem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
Ale to już przeszłość. Dziś uczniowie "plastyka" piszą pisma z prośba o zajęcia właśnie z Maciejem Sęczawą. Jego przyjaciele, w dużej części artyści,
ale też i osoby zupełnie obce, podpisują się pod listem otwartym w obronie dobrego artysty i nauczyciela, za którym przemawiają osiągnięcia edukacyjne.
O co w tej sprawie chodzi? Maciej Sęczawa nie zgodził się na przyjęcie zaproponowanych mu przez dyrekcję liceum nowych warunków pracy i płacy, dodajmy -
obniżenia pensum, tłumaczone już w maju mniejszym naborem i zmniejszeniem liczy oddziałów. Uznał, że jest to niesprawiedliwe, a co więcej - za działanie
upokarzające go i rewanż za niejednokrotną niepokorność postawy. Uważał, że jeśli posiada najwyższe i kierunkowe wykształcenie, którego nie posiadają
pozostali trzej nauczyciele i wysokie osiągnięcia w nauczaniu, to przede wszystkim ma prawo do wykonywania zawodu w tej szkole.
Kiedy po kilu dniach zdecydował się przyjąć warunki, było już za późno. Przesłano mu trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy. Maciej Sęczawa jest załamany
tą niezawinioną sytuacją.
Jak mówi - od pewnego czasu byłem w konflikcie z dyrektor liceum Hanną Maziarczyk. Naraziłem się kiedy wystąpiłem w obronie konserwatora
(nota bene zwolnionego, kiedy zwrócił się do Sanepidu o przeprowadzenie dezynfekcji szkoły po wylaniu szamba, wbrew postanowieniu pani dyrektor)
oraz upomniałem się o uczniów usuniętych z pracy w Samorządzie Uczniowskim. Usłyszałem też zarzut od pani dyrektor, że psuje szkole opinię "na mieście".
Szukający w tej chwili pomocy nauczyciel dyplomowany a jednocześnie artysta plastyk ze szkołą i kształceniem dzieci i młodzieży związany jest od małego
dziecka, co więcej - urodził się w szkole ponieważ ojciec był dyrektorem szkoły. Ideę kształcenia plastycznego ma we krwi. Doskonale wie jak pracować
z młodzieżą uzdolnioną plastycznie, wie jak młodzież otworzyć na sztukę i pozyskać ich zaufanie aby rozwijała się z korzyścią dla przyszłej kariery.
Zapytana o przyczynę zwolnienia Macieja Sęczawy dyrektor "Plastyka" Hanna Maziarczyk nie była zbyt rozmowna. W kilku zdaniach przedstawiła swój punkt
widzenia.
- W zamieszczonym liście otwartym jest bardzo dużo nieprawdy. Pan Sęczawa nie został zwolniony przeze mnie, bo mi się nie podobał, a w związku z tym,
że nie zgodził się na obniżenie pensum z 18 na 15 godzin. Musiałam podjąć taką decyzję (obniżenie pensum - dop. TM) ponieważ mamy mniejszy nabór. Pan Sęczawa
po dwóch dniach namysłu postanowił jednak nie przyjąć mojej propozycji obniżenia pensum. A to, zgodnie z kartą nauczyciela, poskutkowało jego zwolnieniem.
Kto ma rację w sporze pomiędzy dyrekcją a nauczycielem dowiemy się za jakiś czas, ponieważ Maciej Sęczawa po konsultacjach z prawnikiem postanowił
skierować sprawę do Sądu Pracy.
autor / źródło: Teresa Madej dodano: 2011-06-14 przeczytano: 5080 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|