|
36 ZLT: Stefana Szmidta "Drzewo" integracjiZ popularnym aktorem teatralnym (Teatr Polski) i filmowym, pochodzącym z Biłgoraja Stefanem Szmidtem, rozmawiam o emocjonującym spektaklu "Drzewo", który wyreżyserował na podstawie sztuki Wiesława Myśliwskiego i zaprezentował podczas 36. Zamojskiego Lata Teatralnego.
Teresa Madej - Panie Stefanie, jak to jest z ratowaniem tego drzewa? Bo nie o to tylko tu chodzi?
Stefan Szmidt - Ja przede wszystkim gram sztukę "Drzewo" Wiesława Myśliwskiego, a to, że w niej są te treści, które państwo tak odbieracie, i które budują takie emocje, jak tu zdążyłem zauważyć w rozmowach, to jest wielkość tej literatury. Prawdopodobnie dotykamy bardzo czułego miejsca we wszystkich społecznościach, spraw delikatnych, bolących, tam wszędzie, gdzie ktoś ma problem z drzewem. Ja widzę, że gdziekolwiek nie dotrzemy ze sztuką, to ludzie to bardzo identyfikują.
Ten zamysł spektaklu plenerowego na prawdziwym drzewie, w tym celu jest. To był impuls, żeby spróbować doprowadzić do takiej identyfikacji, przekroczyć pewną granicę teatralności i zacząć tym tekstem głosić pewne prawdy, pewne idee, które wymagają szczególnego zainteresowania i szczególnej troski.
Teresa Madej - Spektakl jest bardzo prospołeczny, ale sądzę, że głębia jest tak niesamowita, że wzrusza i porusza widza. To także zasługa znakomitej obsady.
Stefan Szmidt - Bardzo się cieszę.
Teresa madej - Co jest w planach poza "pielgrzymowaniem" z "Drzewem"?
Stefan Szmidt - Chcemy wznowić po paru latach drugi tekst Myśliwskiego o ochronie pamięci, tradycji i obyczaju ginącego "Requiem dla gospodyni". To jest drugi z dramatów Myśliwskiego, napisany w 2000 r., który premierę miał w Teatrze Narodowym w 2004 r. Miałem przyjemność grać w tym spektaklu, w reżyserii Kazimierza Dejmka. Zagraliśmy ten spektakl na naszej "Polnej scenie" w Nadrzeczu w 2006 r. Niestety śmierć aktora grającego główną rolę Kazimierza Borowca, którego tu wspominamy dzisiaj w "Drzewie", uniemożliwiła dalsze jej granie. Nie wyobrażałem sobie żeby w ogóle wracać do tego. To był spektakl o śmierci. On odszedł za szybko, nagle. Ale teraz minęło kilka lat i myślimy żeby go jesienią spróbować zrekonstruować w obsadzie kręgu tych aktorów, z którymi tworzymy naszą "Scenę polną". Jak dobrze pójdzie to na wiosnę byśmy z tym wystartowali, być może też w ramach "Teatru Polska" i być może zawitalibyśmy z tym drugim tytułem do Zamościa, tylko w lepszą pogodę.
Żałuję, bo gdyby pogoda była lepsza, więcej osób by to zobaczyło, a tak będą żałować, że się nie zdecydowali, bo państwo będziecie o tym opowiadać i pisać. A sadzę, że się podobało.
Był na spektaklu Anglik z żoną, która tłumaczyła bo on słabo mówi po polsku. Porozmawialiśmy chwilę i stwierdził, że to było przeżycie nieprawdopodobne. Wszystko zrozumiał. Zobaczyłem, że jest to absolutnie uniwersalna tematyka, treści, które poruszyłyby każdego.
Mieliśmy zamysł, żeby w ramach naszej prezydencji w UE i zgłaszaliśmy nasz projekt "Drzewo", pojechać ze spektaklem do Brukseli, Kijowa i Mińska. Nawet nie były to wielkie pieniądze o jakie wnioskowaliśmy w ramach projektu ministerialnego. No niestety, dostaliśmy za mało punktów, nie było to interesujące. Bardziej interesujące są inne przedsięwzięcia, choć podejrzewam, że w większości niezrozumiałe będą dla mieszkańców Brukseli. Uniwersalizm tych treści jest ewidentnie widoczny i one są tak emocjonalne, że poruszą każdego. Oczywiście, byłoby to tłumaczone. Ale nie zyskało uznania tych, którzy dysponują pieniędzmi na ten cel w ramach prezydencji.
Tak myślimy sobie, że gdybyśmy to zagrali pod platanem obok Parlamentu Europejskiego, to mogłoby to być naprawdę wydarzenie znaczące. I każdy oglądający Japończyk, Chińczyk, Węgier i Rosjanin, Francuz i Niemiec - każdy by to zrozumiał. Jeszcze o tym myślę, żeby skonfrontować to w takim międzynarodowym gronie widzów. To jest integracja europejska, byłaby wokół takiego symbolu jakim jest drzewo, które w każdej religii coś znaczyło. Drzewo było odwiecznym symbolem pamięci, osi świata.
Teresa Madej - "I duchy mogły poznać swoją wioskę".
Stefan Szmidt - Tak, tak.
Teresa Madej - Dziękuję. Wielki szacunek.
Stefan Szmidt - Dziękuję bardzo.
* * *
Stefan Szmidt ur. w 1943 r. w Biłgoraju, ukończył studia na PWST w Warszawie na Wydziale Aktorskim. Uprawnienia zawodowe artysty plastyka (twórczość w dziedzinie malarstwa i rysunku) otrzymał z Ministerstwa Kultury i Sztuki w 1983 r. Wraz z żoną Alicją Jachiewicz-Szmidt i córką Dominiką powołał Fundację Kresy 2000 "Dom Służebny Polskiej Sztuce Słowa, Muzyki i Obrazu" w Nadrzeczu k. Biłgoraja, która skupia wokół siebie wybitnych polskich artystów oraz twórców ludowych i ludzi kultury. W 2003 r. za tę działalność zostali uhonorowani nagrodą "Pro publico bono".autor / źródło: Teresa Madej dodano: 2011-07-07 przeczytano: 14815 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|