|
Fogler, Zaradkiewicz i Kołaczek o Januszu StannymProf. Janusz Stanny to niekwestionowana postać polskiej szkoły ilustracji. Plakacista, grafik, ilustrator i karykaturzysta, także pedagog cieszy się uznaniem i sympatią studentów, artystów plastyków i całego środowiska artystycznego.
O spotkaniach z Profesorem mówią: Janusz Fogler Dziekan Wydziału Sztuki Mediów i Scenografii, Przewodniczący Zarządu S.A. ZAiKS, Zygmunt Zaradkiewicz Dyrektor Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego oraz Zbigniew Kołaczek artysta plastyk, uczestnik Międzynarodowych Plenerów Ilustracji organizowanych od 27 lat przez BWA Galeria Zamojska.
- Zauważyłem, że przez całe niemalże życie "mijamy" się z Profesorem. Najwcześniej otarliśmy się o siebie w Domu Pracy Twórczej Stowarzyszenia Autorów ZAiKS w Zakopanem. Najpierw w Orliku, a później w Halamie odpoczywaliśmy, a raczej odpoczywały tam przed laty nasze rodziny. Janusz Stanny został członkiem ZAiKSu w 1968 roku; ja zaś kilka lat później. Opuścił nas - co prawda - na przełomie wieków, pozostawiając na szczęście wśród zaiksowej Rodziny żonę i córkę.
Potem widywaliśmy się w Wydawnictwach Artystycznych i Filmowych. Choć biografowie na pierwszym miejscu wymieniają współpracę Profesora z takimi wydawnictwami jak: Czytelnik, Nasza Księgarnia, Ossolineum czy PIW, to muszę donieść, że wiele dobrego Profesor zaprojektował i narysował dla WAiFu. Wiem co mówię , bo grzebiąc przed laty w archiwach znalazłem sporo starych umów, projektów, a nawet jakiś oryginał pracy Mistrza którego już nie oddam.
Równolegle spotykaliśmy się w Polskim Towarzystwie Wydawców Książek. Profesor przez lata odbierał wszelkie możliwe nagrody i wyróżnienia w organizowanych przez minione 50 lat konkursach na najpiękniejsze książki roku. Ja w PTWK od 1993 roku starałem się by nagrodzone w Polsce dzieła - w tym oczywiście dzieła Profesora Stannego - poznawał świat.
Gdy rozpoczynałem pracę w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, Profesor oddalał się na emeryturę. Był jeszcze przy moim doktoracie na Wydziale Grafiki. Uroczy, dowcipny człowiek. Wielki artysta. Uczeń i współpracownik największych - że wymienię tylko Henryka Tomaszewskiego i Jana Marcina Szancera. Bez Niego , bez Jego dowcipu i humoru czwartkowe spotkania Towarzystwa Przyjaciół ASP w Auli Głównej Akademii byłyby drętwe. Tam się ostatnio regularnie spotykaliśmy, tam - mam nadzieję - za pół roku społeczność ASP w Warszawie uczci - nawet jeśli nie będzie tego chciał - 80-lecie Profesora.
Dla nas zaś, dla Wydziału Sztuki Mediów i Scenografii ASP w Warszawie - podobnie jak przed laty dla ZAiKSu - przygotował i wychował następczynię - dr Katarzynę Stanny.
Janusz Fogler
- Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku były dla mnie cudownym czasem młodości i latami startu w nowe życie. Jako świeżo upieczony student Akademii Sztuk Pięknych debiutowałem na łamach "Szpilek". Na tych samych łamach ukazywały się rysunki wielu znakomitych artystów. W Szpilkach poznałem Eryka Lipińskiego, Szymona Kobylińskiego, Karola Ferstera, Zbigniewa Lengrena.
Poznałem również Janusza Stannego, którego prace pojawiały się dość często. Zachwycały charakterystycznym sposobem rysowania i malowania, zachwycały lekkością formy i wieloznacznością treści.
Spotykałem go, jak to się dzisiaj mówi, również w realu, właśnie w redakcji "Szpilek", czasami mijaliśmy się na schodach, czasami czekaliśmy przy kasie po honorarium, a czasami dyskutowaliśmy na otwartych posiedzeniach kolegium redakcyjnego, na których omawiano następne numery czasopisma, dyskutowano i wymyślano dowcipy.
Kiedy objął pracownię ilustracji na Wydziale Grafiki warszawskiej ASP z wielką radością zapisałem się do niej, chciałem być studentem mojego szpilkowego kolegi. Pod jego kierunkiem wykonałem pracę dyplomową. Janusz dbał nie tylko o nasz, adeptów sztuki ilustratorskiej, warsztat graficzny, ale przede wszystkim uczył nas nieszablonowego spojrzenia na pracę, której się podejmowaliśmy. Dzięki wielu rozmowom, a czasami trudnym dyskusjom kształtowaliśmy naszą świadomość i wrażliwość artystyczną. Cieszę się, że byłem jego studentem.
Zygmunt Zaradkiewicz
- Zanim rozpocząłem swoje studia w kierunku ilustracji, na Wydziale Grafiki warszawskiej ASP, u prof. Janusza Stannego, wcześniej znałem Jego prace. Od zawsze był w moim życiu artystycznym wybitnym autorytetem. I takim pozostał do dziś.
Cieszę się, że Janusz Stanny był moim nauczycielem. Nauczył mnie rzetelnego warsztatu, ale również pewnej autoironii, dystansu do siebie. Może właśnie to zaważyło, że w swoich pracach, podobnie jak Mistrz, łączę ilustracyjność z humorem.
Zbigniew Kołaczek
autor / źródło: Teresa Madej dodano: 2011-08-25 przeczytano: 15200 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|