|
Rozmowa z Wiesławem Majewskim muzykiem Dixilend STAHJednym z wykonawców tegorocznej edycji Jazz na Kresach "New Cooperation" był Dixilend STAH. Z Wiesławem Majewskim, muzykiem Dixilendu STAH, rozmawia Łukasz Kot.
- Z tego co się zdążyłem zorientować, zespół pod taka nazwą występuje od niedawna...
- Pod nazwą Dixilend Stah istniejemy od dzisiejszego festiwalu, bo nigdy wcześniej nie graliśmy muzyki dixilendowej. Próbowaliśmy, ale nie na festiwalach. W ogóle istniejemy jako kapela podwórkowa, a jako dixilend spróbowaliśmy dzisiaj po raz pierwszy. Czy to się spodobało publiczności, nie mnie to oceniać
- Wspomniał pan o kapeli podwórkowej STAH. Pod taka nazwa istniejecie już od 2001 roku. Dzisiaj wyjątkowo pod nazwą Dixilend STAH z muzyką jazzu nowoorleańskiego. Co zrobicie z tym potencjałem, czy będziecie od czasu do czasu powracać do tej nazwy i tej muzyki, i występować na imprezach o innym charakterze?
- Organizator dzisiejszej imprezy pan Grzegorz Obst obiecał nam pomóc w aranżach, w nutach, i być może się przestawimy, nie całkowicie na dixilend, bo kapela podwórkowa też się fajnie sprzedaje wśród publiczności, a dixilend spróbujemy i poczekamy co nam powiedzą fachowcy, bo w tej branży jesteśmy jeszcze niedokształceni.
- Wspomniałem, że kapela podwórkowa STAH powstała w 2001 roku. Kilka razy występowaliście za granica, m.in. na Węgrzech i na Ukrainie. Czym możecie się jeszcze pochwalić przez te 11 lat wspólnego grania.
- No niezupełnie 11 lat. Były tam przerwy. Graliśmy około pięciu lat, później była przerwa trzyletnia i nie graliśmy w ogóle. Później reaktywowaliśmy się. Dzięki władzom naszej gminy i dyrektorowi Andrzejowi Osuchowi, od których uzyskujemy wsparcie i pomoc, gramy i to nie tylko w naszym regionie, województwie, ale i poza granicami kraju. Byliśmy jak już zostało wspomniane na Węgrzech, na Ukrainie, graliśmy też mały koncert na Słowacji. Jeśli będą pieniądze i pomoc sponsorów będziemy grać dalej, i to zarówno dixilend jak i muzykę podwórkową.
- Występowaliście na Jarmarku Hetmańskim, braliście udział i w innych przedsięwzięciach. Widać, że jesteście dobrze znani w naszym środowisku.
- Najbardziej znani jesteśmy w Werbkowicach, w Zamościu może mamy drugie miejsce. Gramy w różnych miejscach, nie tylko w naszym województwie. Mamy fanów w województwie podkarpackim.
- Proszę powiedzieć, czy jest duża konkurencja kapel o podobnym charakterze, czyli kapel podwórkowych na Zamojszczyźnie.
- Na Zamojszczyźnie to w sumie nie ma aż takiej konkurencji. Są podobne kapele, jest kilka fajnych kapel, a my jesteśmy może taką trochę szczególną, bo oprócz kapeli podwórkowej staramy się podejść pod dixilenda.
- W roku 2010 wzięliście udział w Pierwszym Wojewódzkim Festiwalu Kapel Ulicznych i Podwórkowych w Werbkowicach. Tam zajęliście wówczas drugie miejsce. Czy ten festiwal nadaj istnieje?
- Festiwal odbył się już po raz trzeci. Nabiera coraz większej rangi. Kapele przyjeżdżają też i spoza województwa lubelskiego. W tym roku być może nam się nie udało. Właściwie nie wiem dlaczego. Przez dwie pierwsze edycje byliśmy wśród najlepszych. Ale wszystko zależy od jurorów, co komu się podoba. W tym roku jurorzy określi, że zbyt wiele w naszej muzyce było country i właśnie dixilendu, i nie spełniamy charakteru kapeli podwórkowej.
- To może jest pomysł na to, by występować też pod szyldem Country STACH z muzyką country. Z nowoorleańską pod szyldem Dixilend STACH, a na co dzień jako kapela podwórkowa. Dziękuję panu za rozmowę.
- Dziękuję.autor / źródło: Łukasz Kot dodano: 2012-07-26 przeczytano: 13104 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|