|
Małgorzata Dybowska o widowisku Co-OperaWidowiska muzycznego Co-Opera z udziałem Justyny Reczeniedi i Krystiana Krzeszowiaka z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej pod batutą Tadeusza Wicherka wysłuchała Małgorzata Dybowska, Animator Kultury Zamościa 2001.
Absolwentkę Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej, współpracującą od ponad dwudziestu lat z Orkiestrą Symfoniczną im. Karola Namysłowskiego w Zamościu, współorganizatorkę Festiwalu "Zamojskie Dni Muzyki" i dyrektorkę Międzynarodowych Mistrzowskich Kursów Muzycznych w Zamościu pytam o wrażenia z pierwszej części koncertu.
- Przede wszystkim muzyka musicalowa to najbardziej efektowny gatunek muzyki, i to nie ulega wątpliwości. Poza tym - ta Orkiestra, w tym repertuarze - to chyba lepszego zestawu nie ma. Niezwykle sprawna Orkiestra, no o dyrygencie to już nie będę mówiła - bo gra, śpiewa, tańczy i recytuje - wszystko po kolei. Bardzo ciekawy repertuar, przede wszystkim ciekawie dobrane fragmenty z tych musicali, a najlepszym dowodem jest reakcja publiczności. To się podoba. A musicale to bardzo trudny gatunek - trzeba znakomitego dyrygenta i świetnych muzyków w Orkiestrze. Soliści są znakomici - urok, młodość, muzykalność, talent, wspaniałe głosy, aktorsko znakomicie - na gorąco recenzowała koncert Małgorzata Dybowska.
- Cały czas się zastanawialiśmy się czy w tej Sali to rzeczywiście będzie brzmiało. Jest to dość głośne, ale nie można było inaczej. Poza tym, ta sala ma swój charakter i to jest zupełnie inny koncert, koncert niezwykle odświętny, uroczysty i wyjątkowy. Nigdzie w Zamościu nie miałby takiego smaku, takiej oprawy. I tego żyrandola. To symboliczny żyrandol, ale proszę zwrócić uwagę na publiczność, która dzisiaj stawiła się w galowych strojach. I to jest wielka radość. To jest dla Zamościa szalenie ważne. Jeśli na koncert premierowy Co-Opery w Ożarowie przyszło tysiąc osób, to tutaj przyszłoby i dwa tysiące, tylko potrzebna jest wielka sala. Poza tym, w Lublinie jest Teatr Muzyczny, który z racji nazwy powinien grać tego typu muzykę: operetki, musicale, wodewile. Ale gdybyśmy porównali tamtejszą orkiestrę z orkiestrą zamojską - to zamojska jest górą. I jest jeszcze jedna rzecz - tu widać stałą pracę dyrygenta z tym zespołem. Teraz zbieramy owoce tego, co się wydarzyło przez kilka lat dyrygentury Tadeusza Wicherka. Nie mówiąc już o urokliwych dziewczynach, które grają w Orkiestrze. I muzycy - świetna trąbka w tym pierwszym fragmencie "Skrzypka na dachu". Pięknie brzmiąca, znakomita. Jeśli tacy są muzycy Orkiestry - to mogą być właściwie solistami. Rewelacyjny koncert i dobrze by było, żeby Orkiestra z tym programem pojechała w Polskę. O poziomie Orkiestry świadczą także soliści, którzy co tydzień, co dwa tutaj przyjeżdżają - to soliści wysokiej klasy, oni chcą grać właśnie z zamojską Orkiestrą. Dla mnie to wielka radość, można tylko pogratulować - za zadowoleniem stwierdziła Małgorzata Dybowska.
* * *
Pani ekspert w latach 1995-2008 zatrudniona była w Ministerstwie Kultury i Sztuki, później Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na stanowisku naczelnika Wydziału Muzyki, a także wicedyrektora Departamentu Sztuki.
W latach 2008-2011 pracowała w Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego, zajmując się koordynacją programów merytorycznych realizowanych przez Centrum, promujących młodych muzyków - kompozytorów, instrumentalistów, wokalistów, dyrygentów.autor / źródło: Teresa Madej dodano: 2013-03-13 przeczytano: 4699 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|