|
Misteryjna przygoda - rozmowa ze Zdzisławem WardejnemZe znakomitym i znanym aktorem filmowy i teatralny oraz reżyserem teatralnym, który w sztuce Wiesława Myśliwskiego "Requiem dla gospodyni", wyreżyserowanej przez Stefana Szmidta, stworzył kreację wcielając się w rolę wiejskiego parobka Bolesia, rozmawiam w chwilę po zakończeniu spektaklu na plato Bastionu VII w Zamościu, wystawionego w ramach 37. Zamojskiego Lata Teatralnego (6.07.).
Teresa Madej - W jakich okolicznościach nawiązał pan współpracę z panem Stefanem Szmidtem?
Zdzisław Wardejn - Ze Stefanem znamy się od dawna. Ja go "reżyserowałem". Znamy się z teatru. On grał u mnie. Gdy planował wystawienie "Drzewa" to zapytał mnie czy byłbym zainteresowany udziałem w spektaklu. Mnie się podoba taka działalność, którą on prowadzi. Bo ona nie jest nastawiona na komercję, nie jest walką o coś, o jakiś teatr. Tu nie chodzi o sukces finansowy, to ma związek z ideą. Więc czasem człowiek zarabia w serialach, ale czasem pragnie być artystą. Ten cały pomysł Szmidta zaspokaja potrzebę takiego teatru - plenerowych przedstawień adresowanych do ludzi, tym bardziej sztuka Myśliwskiego, która wychodzi z korzeni ludowości. Ona obejmuje tę widownię, a ta widownia to odbiera.
- To jest pewnego rodzaju misterium. Teraz już nie ma misteriów w kościołach, bo kościoły też były dla misteriów. Misterium w teatrze się nie sprawdza, a misterium jako tego typu sztuka w plenerze, kiedy ten Bóg jest, ta natura jest nad nami - to od razu robi na ludziach wrażenie. I mam nadzieję, że widzowie to przeżywają, taką misteryjną przygodę.
Teresa Madej - Jest też coś z duchowości w aktorach, którzy włączają się do tego projektu "sceny polnej". Role, która pan wykreował w "Drzewie" i w "Requiem dla gospodyni" to duże wyzwanie? Został pan znakomicie obsadzony. "Żywcem" przeniesiony z krajobrazu wsi - jeśli to dobre określenie. Bardzo je pan "oswoił".
Zdzisław Wardejn - Na tym polega cała trudność, to nie jest dla mnie łatwa rola, i w "Drzewie" i "Requiem dla gospodyni". Sam siebie oswoiłem i wszedłem w tę rolę.
Teresa Madej - Przyznaję, że rewelacyjnie. Co w dalszych planach Zdzisława Wardejna?
Zdzisław Wardejn - Gram teraz w "Życiu nad rozlewiskiem", w "Prawie Agaty" i w "Czasie honoru". To są nowe odcinki tych seriali, które jeszcze nie wyszły. Na dużym ekranie - jest jedna propozycja, ale nie chcę o niej jeszcze mówić, mogą nie mieć pieniędzy. Jednak poza wszystkim, musi być dla mnie specjalna rola, muszą potrzebować takiego aktora. I to jest dosyć trudne znaleźć w filmie dla mnie rolę, bo są młodsi aktorzy. Za chwilę jadę do Warszawy bo gram w Teatrze na Woli, jedno przedstawienie, potem drugie. Najbliższa premiera to sztuka "Złoty smok" - to jakby mała scena "Rozmaitości", coś podobnego, ale dziejące się w poza teatralnym terenie. A potem gram w "Kamasutrze", też w Teatrze na Woli.
Teresa Madej - Jak podoba się panu Zamość?
Zdzisława Wardejn - Ja tylko dzisiaj oglądałem jak Szmidt "nogi w beton wkładał" (Stefan Szmidt odsłonił swoją tablicę pamiątkową w Alei Sław w ulicy Grodzkiej - przyp. autora). Ja daleko stałem, a potem miałem tutaj próbę. Ale byłem wcześniej w Zamościu i było dosyć pięknie. Ja tu grałem "Ryszarda III" z Janem Machulskim. Było to w czasach kiedy próby odbywały się na Rynku Wielkim. Ja wtedy zrozumiałem na czym polegały "trupy szekspirowskie". Bo kiedy przygotowywaliśmy tu spektakl to ludzie przychodzili go oglądać. Patrzyliśmy i mówiliśmy - weźmiemy jakieś dziecko, bo na placu, wśród publiczności były dzieci. Potem okazuje się, że dzieciak się nie sprawdził. Miał wylecieć z próby to zaczął płakać. To wymyśliliśmy, że Szekspir ma jeszcze jedną rolę dla dziecka. My robiliśmy pewnie podobnie jak u Szekspira, to niech będzie jeszcze jeden dzieciak, albo z matką, żeby nie płakał. A widownia co jakiś czas przychodziła i oglądała te próby. Ja sądzę, że dawniej tak w szekspirowskim teatrze było, że Szekspir na bieżąco dopisywał rolę. To były czasy.
Teresa Madej - Dziękuję za piękną rolę w spektaklu i za rozmowę.
Zdzisław Wardejn - Dziękuję bardzo.
autor / źródło: Teresa Madej dodano: 2012-07-11 przeczytano: 17127 razy.
Zobacz podobne:
Warto przeczytać:
|
|
|
|